"LOT" po japońsku - jako tako, lipiec 2016

 


 

 

"LOT" po japońsku - jako tako. Część 1

Drodzy Czytelnicy,

 

Przyjeżdża facet do huty, która zatrudnia 5 tysięcy ludzi, bo chce kupić szyny. Jeśli trafi na kogoś niekompetentnego, a jeszcze do tego aroganckiego, to po 20 minutach (jeśli mu starczy cierpliwości) wyjdzie i nigdy z tą hutą nie będzie chciał mieć wspólnego. Chcę przez to powiedzieć że wystarczy jeden niewłaściwie dobrany człowiek, by zniszczyć wysiłek tych 5 tysięcy ludzi. Tak to działa.

mt:ignore

Zainteresowałem się ostatnio jak działa LOT na kierunku do Japonii – miłośnicy Japonii czekali na to wydarzenie od lat. Jeśli myślicie, że wystarczy zadzwonić np. do Zarządu LOT-u lub do kogoś z Rady Nadzorczej, to się bardzo mylicie. Najwyższe władze LOT-u przypominają japoński zamek otoczony grubymi murami. W internecie nie znajdziecie żadnych numerów telefonów, adresów e-mailowych, po prostu żadnego dostępu. Wszakże w tym murze jest mała furtka nad którą wisi napis: rzecznik prasowy Adrian Kubicki. Tutaj też możecie pisać jak na Berdyczów. Czekałem na odpowiedź na moje pytania przez 3 tygodnie bez żadnej reakcji. W końcu jakaś przypadkowa interwencja jednak zadziałała i parę zdań odpowiedzi (anonimowych) dostałem, chociaż jak się okazało, odpowiedzi na kluczowe pytania są tajne.

mt:ignore

Od blisko 30 lat latam do Japonii, oczywiście wyłącznie poprzez kraje Europy zachodniej, bo innej opcji nie było (poza Aerofłotem, ale ta możliwość nigdy mnie nie interesowała). Latałem chyba przez wszystkie stolice Europy, bo wszystkie od lat mają bezpośrednie połączenie z Japonią (codziennie) i zawsze się zastanawiałem, dlaczego wszystkim się to opłaca, a nam nie. Dla pasażerów z Polski jednym z najdogodniejszych lotów jest połączenie via Helsinki, bo jest najkrótsze. Ale pomimo tego, że do stolicy w Europie zachodniej trzeba lecieć 2 godziny, a później wracać 2 godziny, bo większość tras prowadzi nad Polską, to i tak to wszystko jakoś się opłacało. W związku z tym, że obecne połączenie Warszawa – Tokio jest najkrótsze można było oczekiwać, że będzie to widoczne w cenach biletów. Nic bardziej mylnego. Bilety LOT-u nie tylko nie są najtańsze, ale w wielu przypadkach są znacznie droższe, mimo, że LOT „oszczędza” te 4 godziny lotu.

mt:ignore

I to prawdopodobnie jest powodem dla którego za nic nie mogłem znaleźć wśród swoich znajomych osób korzystających z LOT-u. Niby taka wygoda, a wszyscy nadal latają przez miasta zachodnioeuropejskie. A jak to wygląda w szczegółach. Otóż w czerwcu 2016 roku wyglądało to tak (w klasie ekonomicznej):

LOT – 2.670 zł

Lufthansa – 2.516 zł

KLM – 2.288 zł

AirFrance – 2.395 zł

Finnair – 2.455 zł

mt:ignore

LOT stosuje zresztą ciekawą rozrywkę umysłową dla pasażerów. Ogłasza w Internecie cenę biletu jako 2.499 zł. Ale biletów za taką kwotę nie ma. System stosuje wymuszenie przy kupnie biletu opłaty za „miejsce”. Tak jakby można lecieć nie mając „miejsca”? Koszt „miejsca” w jedną stronę kosztuje 75 zł, czyli razem dopłata – 150 zł. Można również zarezerwować bilet przez telefon – ta usługa w wykonaniu pracownicy LOT-u też kosztuje 150 zł. Kolejną – kuriozalną dla mnie – informacją jest podawanie w reklamach połączeń do Tokio, że cena dotyczy „przelotu razem z bagażem”. Aż się prosi żeby podpowiedzieć LOT-owi szereg innowacji np. „w naszych samolotach są toalety” (bo ktoś może nie wiedzieć), „na pokładach dostępna jest woda” (tego też nie wszyscy muszą wiedzieć) itd. itp. Dla mnie nie stanowi to zachęty, czego można by oczekiwać od reklamy, a jest to raczej dowód arogancji w stosunku do pasażerów, a zatem bardzo źle świadczy o linii. Według informacji LOT-u zajętość miejsc w lotach do Japonii wynosi ok. 70 %.

mt:ignore

Jak to ocenić? Według moich osobistych doświadczeń w ponad 90% odbytych lotów między Europą i Japonią ( a były ich dziesiątki) zdarzały się przypadki, że były 2-3 wolne miejsca, ale najczęściej nie było żadnych wolnych miejsc. A trzeba pamiętać, że używany przez LOT Dreamliner to samolot, który zabiera na pokład (w zależności od wersji) 210 – 330 pasażerów, a używane przez linie zachodnie samoloty Airbus 380 zabierają 555 pasażerów. Dla Japończyków połączenie z Warszawą powinno być niezwykle atrakcyjne geograficznie. Mają krótki lot do Europy, a właściwie docierają do wschodu Europy, skąd mogą podróżować promieniście do wszystkich krajów europejskich. Nie muszą już dłużej lecieć 2 godziny „wte” i 2 godziny „wewte”. To jest prawdziwy hub, i moim zdaniem, znacznie lepszy od Helsinek. Ale cena biletów odgrywa kluczową rolę, bo można mieć wspaniały hub z którego nikt nie będzie korzystał. Jak na razie LOT jest zachwycony popularnością połączenia wśród Japończyków. Szkoda, że nie wśród Polaków.

mt:ignore

Aby dołożyć staranności w przekazywanych informacjach, przeprowadziłem 15 wywiadów z pasażerami, którzy wrócili do Warszawy z Japonii LOT-em. Być może przypadkowo, ale wszyscy byli członkami grup, podróżującymi w ramach wycieczek zorganizowanych przez biura podróży. Nikt z rozmówców nie był pasażerem indywidualnym. Można się domyślać, że biura podróży otrzymują znaczne zniżki przy hurtowym zakupie biletów, ale też pokazuje to w jakim stopniu jest to nasz „narodowy przewoźnik”. Potwierdzeniem tej orientacji jest też informacja LOT-u, że ponad 70% pasażerów to Japończycy. A więc główna oferta tego przewoźnika nie jest skierowana do zwykłych polskich pasażerów, ale do przedstawicieli bogatego społeczeństwa, które na bilety LOT-u może sobie pozwolić.

mt:ignore

Wszyscy moi rozmówcy byli Polakami i jak to wśród Polaków, opinie były bardzo rozbieżne, i wyglądało to tak, jakby każdy zwracał uwagę na coś innego. Jednemu nie podobał się zaplamiony dywan w samolocie, innemu przeszkadzały porozrywane siatki na oparciach foteli (co świadczyło, że samoloty są wyeksploatowane i stare), innemu nie smakowało jedzenie itd. Itp. Muszę wszakże stwierdzić, że nie było ani jednego głosu krytycznego na temat jakości obsługi. Wywiadowani stwierdzali, że samolot był zapełniony „średnio” – cokolwiek to znaczy. Było sporo wolnych miejsc i niektórzy nawet spali na połączonych fotelach. I co ciekawe, wszyscy byli w Japonii pierwszy raz. Skoro w samolotach jest wykorzystywane (średnio) 70% miejsc to zapytałem oczywiście, czy jest możliwe kupno biletu na zasadzie podobnej do „last minute”, tuż przed wylotem, lub 2-3 dni wcześniej, kiedy już wiadomo, że więcej pasażerów nie będzie. Z niewiadomych powodów LOT nie widzi możliwości sprzedaży tańszych biletów kupowanych tuż przed wylotem. Innymi słowy, lepiej mieć puste miejsca, niż sprzedawać bilety taniej i mieć więcej pasażerów.

mt:ignore

Gołym okiem widać, że to co robi LOT oceniam na „jako tako”. I pewnie brzmiało by to inaczej, gdyby LOT był prywatną spółką, a nie spółką Skarbu Państwa, która stoi z wiecznie wyciągniętą ręką po dotacje państwowe (czyli z naszej kieszeni), bo przez całe lata prowadzi działalność, która jest nieopłacalna i przynosi straty (podobno w tym roku ma się to zmienić, ale LOT już tyle razy obiecywał poprawę i naprawę, że z ostatecznymi ocenami na pewno warto się wstrzymać). A jak ocenia LOT zagranica? Konkurencja powoduje, że linie lotnicze porównują się ze sobą, prowadząc najrozmaitsze rankingi.

mt:ignore

Wyniki takiego najnowszego rankingu (konsultingowej firmy Skytrax) właśnie się ukazały. Ranking był przeprowadzony w 73 kategoriach m.in. najlepsza klasa ekonomiczna, najlepsza obsługa, najlepszy catering, najwygodniejsze fotele, najczystszy pokład itd. W tym roku LOT zajął 92 miejsce w tym rankingu. Z litości nie skomentuję. Ale dla ciekawości 5 pierwszych miejsc to: Emirates, Qatar Airways, Singapore Airlines, Cathay Pacific, ANA (All Nippon Airways).

mt:ignore

A więcej o lotach do Japonii będzie jeszcze na jesieni. Jak sam sprawdzę na sobie jak działa ten komfort. To będzie Część 2 tego artykułu. I gwarantuję rzetelność opisu.

A na koniec jeszcze parę zdjęć zrobionych w przestworzach..., a czasami już na ziemi.

Henryk Socha

mt:ignore

 

mt:ignore

mt:ignore